Uczymy się mówić z Puciem. Recenzja trzech części

By Kinga K - 19:43:00


O Puciu słyszałam nie raz, zanim jeszcze Madzia dostała tę książkę w prezencie. Miała wtedy ukończone półtora roku. To był idealny moment na pierwszą część przygód tego uroczego pucołowatego chłopca. To chyba najlepsza pozycja książkowa, która doskonale otwiera dziecko na mówienie. Przynajmniej u nas tak było! Moje dziecko w jakiś magiczny sposób dzięki tej właśnie książce zaczęło więcej mówić. Jeśli zastanawiasz się nad prezentem dla rocznego lub dwuletniego dziecka to mam dla Ciebie rozwiązanie!

Może sukces polega na tym, że książkę napisała pani Maria Galewska-Kustra - logopeda, pedagog dziecięcy i pedagog twórczości. Autorka prowadzi gabinet logopedyczny dla dzieci, ale również zajmuje się rozwijaniem kreatywności dzieci i młodzieży. 




Głównym bohaterem serii jest jak sam tytuł wskazuje - Pucio, który ma rodzeństwo - Misię i maluszka, który nazywany jest w bajce - Bobo. W pierwszej części dodatkowo mamy jeszcze mamę, tatę, babcię, dziadka, psa i kota. Akcja rozgrywa się w najróżniejszych miejscach: w domu, w lesie, nad wodą, czy u babci i dziadka na wsi. Przedstawiane są najprostrze sytuacje i czynności dnia codziennego. 




PUK - PUK, TIK -TAK...
Naszą przygodę zaczęliśmy od pierwszej części przygód Pucia, noszącej tytuł Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych. Na etapie, na którym była wtedy moja córeczka książka była przez nią bardzo łatwo przyswajana. W tej części możemy znaleźć przede wszystkim wyrazy dźwiekonaśladowcze jak pukanie do drzwi: PUK, PUK, czy tykanie zegara: TIK, TAK, ale również samogłoski, których używają już nawet roczne dzieci. Książka niemalże natychmiast spodobała się dziecku i Madzia bez końca wskazywała na konkretne obrazki, pytając: ,,co to?". 



Miała ogromną ochotę na mówienie
Treść dialogów na każdej ze stron jest bardzo prosta, idealnie dostosowana do umiejętności tak małego dziecka. Pamiętam jak pierwszy raz wzięłyśmy książkę w dłoń, zaczęliśmy czytać, pokazywać obrazki, powtarzać słówka, a następnego dnia Madzia już sama wskazywała konkretne rzeczy na obrazku, na przykład bębenek i mówiła: BAM, BAM. Taki jest cel tej książki. Autentycznie pomogła postawić jej pierwsze kroki w mówieniu i mam wrażenie, że zaraz po przeczytaniu właśnie tej pozycji miała ogromną ochotę na mówienie. Co ciekawe - zaraz jak zapoznała się z Puciem, to na jakiś czas poszły w odstawkę wszystkie inne bajki, bo liczył się tylko ON!




Chodzi o łatwy przekaz
Na uwagę zasługują ilustracje, które są bardzo proste, minimalistyczne, ale świetnie pomagają w nauce. Autorka we wstępie sugeruje, by podczas czytania wskazywać na przedmioty, czy osoby, o których akurat się czyta. Dodatkowo można pytać dziecko: co to, kto to, co mówi. U nas akurat to Madzia zadawała pytanie: ,,co to?" - jak zdarta płyta :D Przede wszystkim chodzi o jak najprostszy przekaz! O krótkie zdania i kontretne formułowanie pytań. Nawet jeśli sami tłumaczymy dziecku, co jest na ilustracji, nie należy rozwodzić się szczególnie i tworzyć wielowątkowych opowieści, a cały czas mieć raczej na uwadze, by mówić o konkretach. 

Na okładce możemy przeczytać opinię dr Magdaleny Olempskiej-Wysockiej - neurologopedy, która stwierdza, że książka może być pomocą terapeutyczną dla dzieci z opóźnionym rozwojem mowy:

"Książka jest nieocenioną pomocą terapeutyczną w pracy i zabawie z dzieckiem z opóźnionym rozwojem mowy, trudnościami z artykulacją czy z zaburzeniami mowy. Odpowiednio opracowane teksty zachęcają do czytania, opowiadania, powtarzania i mówienia. Stanowią także znakomite narzędzie dla rodzica, a poprzez zabawę zachęcają do nauki".


Druga część, podobnie jak i trzecia były prezentem od babci. Nawiasem mówiąc, jeżeli ktoś mnie pyta, co kupić na prezent rocznemu dziecku, to bez wahania odpowiadam, że najbardziej trafionym będzie zakup Pucia. 

Pucio mówi pierwsze słowa to kolejna część przygód małego chłopca. Jest nieco bardziej zaawansowana, ponieważ koncentruje się na poznawaniu pierwszych słów, a dzięki temu dziecko może uczyć się budować proste zdania. Dla większego dziecka może okazać się pomocna również w nauce czytania. W tej części powiększa się grono bohaterów o ciocię.

Obecnie Madzia mając dwa lata ma tę część w pełni opanowaną i bez problemu posługuje się zdaniami, często bardzo błyskotliwymi :D Najczęściej ludzie, z którymi się spotykamy są zaskoczeni, że będąc w tym wieku prezentuje tak wysoki poziom. Ja jestem zadowolona, bo uważam, że łatwiej nam się zrozumieć, szczególnie teraz, gdy zmagamy się z lekkim buntem dwulatka. 





Ostatnia z części jaką posiadamy nosi tytuł Pucio i ćwiczenia z mówienia czyli nowe słowa i zdania. To kolejny etap na drodze nauki mówienia. Nowe słowa, wzbogacające język; zdania bardziej złożone oraz podstawowe reguły gramatyki. W większości również i tę pozycję mamy opanowaną, ale jeszcze nie całkiem. Co mnie bardzo cieszy! Bo Pucia nigdy za wiele. Raczej mamy ciągły niedosyt i czekamy na jego kolejne przygody. W trzeciej części powiększa się nam grono bohaterów o inną ciocię, wujka i Maję. Ta część utrzymana jest w takim zimowym klimacie. Idealna na jesienne i zimowe czytanki pod kocem. 





Polecam  tę książkę, ponieważ... 
  • posiada twarde strony;
  • proste ilustracje ułatwiają naukę słów, w późniejszym czasie czytanie;
  • dziecko łatwo może identyfikować się z głównym bohaterem;
  • tekst jest konkretny i zrozumiały, dostosowany do wieku dziecka;
  • posiada wytłuszczone pojedyncze słowa pomocne w nauce czytania;
  • jeździ z nami wszędzie, ponieważ jest bardzo pomocna i angażująca w podróży;
  • szybko widać postępy w nauce mówienia u dziecka;
  • jest idealnym pomysłem na prezent dla rocznego dziecka, czy dwulatka;
  • DZIECI PO PROSTU JĄ LUBIĄ


Świetnie, że tutaj jesteś! Nie przegap kolejnego wpisu. Wystarczy, że dasz lajka tutaj [klik], bądź zaobserwujesz nas na Istagramie. Tam jesteśmy zdecydowanie częściej [klik]Jeśli interesują Cię podróże z dzieckiem dołącz do grupy na Facebooku [klik]. Dziękuję! ;)


Przeczytaj też:





  • Share:

You Might Also Like

5 komentarze