Dziewiąty miesiąc nie taki straszny! Wspomnienia

By Od kołyski - 21:10:00

ciąża rozterki

Mówią, że ostatni miesiąc jest najtrudniejszy... Może jestem szczęściarą, ale był jednym z najlepszych miesięcy ciążowych! Poza tym jeśli popatrzę wstecz to ludzie mówią wiele rzeczy na temat ciąży, porodu, a tak naprawdę to bardzo indywidualna sprawa, bowiem każdy przechodzi to na swój sposób. Tyle różnych opowieści, a ja i tak napisałam swoją. Jedyną. Niepowtarzalną. 

Ten wpis jest po to, by uświadomić Was, że nie ma sensu zbyt dużo wagi przywiązywać do tego, co mówią nawet doświadczone matki i inni znawcy. Ty i tak będziesz miała inaczej! 

Dziewiąty miesiąc może być łatwy

Dziewiąty miesiąc wcale nie należy do najtrudniejszych. Przynajmniej u mnie tak było. Znacznie bardziej dały mi w kość pierwsze trzy miesiące ciąży, kiedy to non stop miałam ochotę spać, dały się we znaki ogromne wahania nastroju. Dodatkowo nie miałam ochoty na żadne jedzenie - życie uratowały mi cytrusy, a że mieszkaliśmy wtedy w Madrycie, gdzie owoce są znacznie smaczniejsze - kupowałam codziennie mandarynki. Ogólnie pierwsze trzy miesiące można nazwać takimi mandarynkowymi. 

Jeśli prowadzisz aktywny tryb życia, to również jest spora szansa, że nie doświadczysz w tym ostatnim miesiącu bólów kręgosłupa, o których tyle się słyszy. Właściwie do ostatnich godzin przed porodem dużo spacerowałam. Mój brzuch był praktycznie w ogóle niewyczuwalny. Przed ciążą spodziewałam się, że ten brzuszek będzie bardzo trudny do uniesienia i nie będę w stanie o nim zapomnieć. Nic z tych rzeczy! Jedyne miejsce, gdzie swobodnie nie mogłam się z nim ruszać to łóżko. Uwielbiam spać na plecach i brzuchu - obie pozycje w końcówce ciąży są wykluczone z wiadomych przyczyn.

Właściwie do ostatnich dni nie zadręczałam się myślami o porodzie, ale i tak gdzieś w psychice ta myśl była, gdyż praktycznie co drugi dzień miałam o nim sny. Były to sny bardzo przyjemne, w których poród trwał szybko i był bezbolesny. Tak niestety już w rzeczywistości nie było. Szkoda! :D

Zdążysz z wyprawką

W ostatnim miesiącu przyszykowaliśmy łóżeczko, dwa tygodnie przed porodem wózek, a właściwie kilka dni przed porodem torbę do szpitala. Z tym ostatnim zwlekałam do ostatniej chwili, ale zdążyłam! Była idealnie spakowana. Nic nie brakowało! Mąż dowoził mi tylko jedzenie. W jednym z moich wpisów jest coś na temat wyprawki do szpitala. Według tej listy się pakowałam.

Groza podczas KTG

Malutka w ostatnim miesiącu ruszała się bardzo mało w porównaniu do wcześniejszych miesięcy. Tydzień przed przewidywanym porodem z polecenia lekarza, który wtedy miał urlop pojechałam do szpitala na kontrolne KTG. Mała właściwie w ogóle nie chciała się ruszać. Bardzo nas to zaniepokoiło. Pielęgniarka kazała dobrze się najeść i powtórzyliśmy badanie po godzinie, ponieważ lekarka powiedziała, że nie wypuści mnie do domu z takim zapisem. Za drugim razem ruszała się znów za bardzo! Po badaniu lekarka powiedziała, że wszystko jest ok i wrócimy do porodu najpóźniej za dwa dni. Co było dalej? Czy jej słowa się sprawdziły? Już w następnym poście! :)

Pozdrawiam gorąco! 

Świetnie, że tutaj jesteś! Nie przegap kolejnego wpisu. Wystarczy, że dasz lajka tutaj [klik], bądź zaobserwujesz nas na Istagramie. Tam jesteśmy zdecydowanie częściej [klik]Jeśli interesują Cię podróże z dzieckiem dołącz do grupy na Facebooku [klik]. Dziękuję! ;)

Przeczytaj również:



  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze